środa, 22 lutego 2012

Inwazja Kurzo - Jajeczna. Kokokoniecznie zobaczcie.

Dzisiaj (znowu zgodnie z obietnicą - proszę, jaka jestem słowna i systematyczna :P) kury. I jajka. Co było pierwsze? W tej bajce pierwsze było jajko - jajku było zimno, gdy wyszło z wrzącej wody, dlatego moja Madre (jedyna, najdroższa i cholernie zdolna) podpatrzywszy robótkę u Ciotki, zaczęła dziergać jajkom ubranka, co by je przyodziać jak w szlafroczki po kąpieli. A czym otulić jajko, jeśli nie kokoszą? Robótka ewoluowała przez lata (tak to już jest z powtarzającym się wzorem) i ostatecznie przybrała kształt dzisiejszy, włącznie z wstawką uniemożliwiającą nadmierne rozdziawienie ogona. Proszę o fanfary. Oto przed Wami

KURY MOJEJ MAMY!
Patrzcie i podziwiajcie!

Stylizacja :P


Zbliżenie:


W kupie:


Zbliżenie kupy:


Działa na kieliszku:




I na podstawce też:




I co sądzicie? Ja jestem nimi oczarowana od lat!
Buziole :**
(Jutro też dam wpis, a co!)

4 komentarze:

  1. Ale żeś się rozbrykała - jak na wiosnę :-) I Edward widzę w końcu i do Ciebie trafił, no no no... :-)
    Ja niestety zbytnio to czasu nie mam by wszystko co nowe u Ciebie przejżeć, ale Ci powiem, że:
    - kurki aż chyba sama sobie zrobię w tym roku, bo muszą świetny klimat swoją obecnością wprowadzać :-)
    - powodzenia w losowaniu!
    - no i śmieszną datę sobie wybrałaś by się urodzić ;-)
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pogratuluj mamie takich pięknych kurek:) I chciałam donieść, że dwie godziny temu skończyłam szura! Ooooo. Tylko jeszcze fot nie mam. Ale pochwalić się muszę, bo trzy dni nad szkodnikiem siedziałam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodkie!
    Widywałam już różne kokoszki, ale te mają najpiękniej dobrane kolory :o)

    OdpowiedzUsuń